Od tamtej chwili inna ja
Patrząc na siebie siebie mi żal
Jak bardzo mocno dano mi
Odczuć, że nic nie znaczę
Ciągle pamiętam tamten dzień
Walczyć o siebie miałam szansę
O coś co ważne mogło być
Oto kim będę dalej
Ciągle pamiętam tamten dzień
W sobie znalazłeś siłę i lęk
Ostrze do ręki dałeś mi
Bronić się miałam szansę
A to co robę grzechem jest
Grzechem wypełniam wnętrze swoje
Ostrze do serca wbiłam dziś
Nie mogłam patrzeć jak
Kolejny raz zgubiłam swój rozsądek
Już nie ochronisz mnie
Straciłam twarz i dziś odpowiem
Za wszystko za co chcę
Tak łatwo nic się nie udaje
Potrafię ranić też
Tak z całych sił i nie przestaję
Dopóki tego chcę
Kolejny raz już nie zabłądzę
Już nie ochronisz mnie...
Myśli czarne na codzień mam
albo defekt inny
nie chcę czuć jak stajemy się
wobec siebie zimni
dobrze smakuje kawy łyk
świeży powietrza chłód
w każdy dzień gdy ciebie brak
dotyk twój tak kojący był
teraz już go nie chcę
i wszystkich rzeczy złożonych na
me wątpliwe szczęście
sama przed sobą przyznać chcę
nie zmusza przecież nikt
nie wierzyłam nigdy w nas
Słowa z twych ust, że się starasz jak nikt
korowody twych kłamstw
nie przesłonią mych prawd
jeśli taką miłość chcesz dać mi
to samotnie spędzę noc
Dziś wiem, że kiedyś znajdę
mych łez serce warte
mam czas by czekać na znak
zły los przytrafił się
i co noc w milczeniu chcę tkwić
by już nie stracić mych szans
by już nie spłoszyć mych szans
Wcale nam tak nie było źle
tak przynajmniej czułeś
jeszcze dziś w osłupieniu trwasz
jeszcze brak ci tchu - wiem
samotność ciężka staje się
nie starcza czasem sił
w każdy dzień, gdy kogoś brak
Bełkot z twych ust, że się starasz jak nikt
korowody twych kłamstw
nie przesłonią mych prawd
jeśli taką miłość chcesz dać mi
to samotnie spędzę noc
Dziś wiem, że kiedyś znajdę
mych łez serce warte
mam czas by czekać na znak
zły los przytrafił się
i co noc w milczeniu chcę tkwić
by już nie stracić mych szans
by już nie spłoszyć mych szans
Niepotrzebni już sobie tak
wsłuchujemy się w noc
zagubiony rytm naszych ciał
stracił już moc
stracił już swój dawny czar
Będę patrzeć, aż wypatrzę Cię
Spośród wielu innych podłych świństw
I choćbyś nawet w kamień zmienił się
I w tej postaci żył
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Nazbyt dobrze by zaprzestać ranić
Nie przestanę wiem póki siłę mam
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz
I coraz szybciej w żyłach płynie krew
I coraz częściej miewasz podłe sny
Że krwi upuszczam by doczekać się
aż stracisz resztki krwi
Wiesz dobrze, że pamiętam pełen wzgardy pusty śmiech
Gdy czymś gorszym, słabszym zawsze byłam ja
Czy pojąłeś, że to koniec bo sam diabeł posiadł mnie
Już przybrał moją twarz
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz