Mam znów w głowie
Myśli wrogie
Jakiś głód opętał mnie
Obrzydliwie łaknę co chwilę
Choć mam już to co chcę mieć
Jak zdobyć tyle
By zadowalać i nie
Nie za długo czekać, zwlekać, wracać
Tak, tak wszystko można mieć
Wszystko też swoją cenę posiada
Tak dam w zamian siebie byle
Byle ktoś
Wreszcie dał mi to co chcę
Więcej, więcej, więcej
Ty dajesz biorę ja
Więcej znaczy tyle
Ile z siebie możesz dać
Więcej, więcej, więcej
Przy tobie pragnę tak
Więcej znaczy tyle
Ile z Ciebie wezmę ja
Mam znów w głowie
Myśli wrogie
Choć mam już to co chcę mieć
Tak będę krzyczeć
Zabiję twoją ciszę
Bo nie zamierzam czekać, zwlekać, wracać
Tak wiem wszystko można mieć
Wszystko też swoją cenę posiada
Tak dam w zamian siebie byle
Byle ktoś
Wreszcie dał mi to co chcę
Więcej, więcej, więcej
Ty dajesz biorę ja
Więcej znaczy tyle
Ile z siebie możesz dać
Więcej, więcej, więcej
Przy tobie pragnę tak
Więcej znaczy tyle
Ile z Ciebie wezmę ja
Ścinaj jak kat
Głowy zlecą tym
Co w imię zła skrobią
Do twych drzwi
Ścinaj bo jak
Możesz pewność mieć
Kto za co tobie jutro
Zetnie łeb
Poznasz życia smak wiem
Stoisz jak słup
Kiedy trzeba iść
Milczysz jak głaz
Kiedy chce ci się wyć
Gdy plują Ci w twarz
Głośno śmiejąc się
Przestań mówić, że to tylko deszcz
Poznasz życia smak wiem
Życie, jak los lubi płatać nam figle
Wynosi na tron, żeby zrzucić na twarz
Życie na głos znów wyszydzać z tych będzie
Co wierzyć chcą w jego fart
Oto życia smak
Marzysz by ktoś
Szczerze kochał Cię
Masz miłą żonę
Pewnie będzie lżej
Gdy wszystko w końcu
Może być Okay
Żona z kumplem
Nagle puszcza się
Tylko nie to, syczysz jak wąż
Tylko nie on, znów chce Ci się kląć
Życie, jak los lubi płatać nam figle
Wynosi na tron, żeby zrzucić na twarz
Życie na głos znów wyszydzać z tych będzie
Co wierzyć chcą w jego fart
Oto życia smak
Będę patrzeć, aż wypatrzę Cię
Spośród wielu innych podłych świństw
I choćbyś nawet w kamień zmienił się
I w tej postaci żył
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Nazbyt dobrze by zaprzestać ranić
Nie przestanę wiem póki siłę mam
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz
I coraz szybciej w żyłach płynie krew
I coraz częściej miewasz podłe sny
Że krwi upuszczam by doczekać się
aż stracisz resztki krwi
Wiesz dobrze, że pamiętam pełen wzgardy pusty śmiech
Gdy czymś gorszym, słabszym zawsze byłam ja
Czy pojąłeś, że to koniec bo sam diabeł posiadł mnie
Już przybrał moją twarz
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz