Pazerność, jak bluszcz razem z wiekiem w twym ciele rozrasta
oplata ci serce i rozum, już w sidłach jej trwasz
nienawiść do innych i zazdrość ci oczy przesłania
a ogrom twych potrzeb to wielka studnia bez dna
Wilczy apetyt dziś masz
mym kosztem bawisz się
niewinną przy tym masz twarz
zatrutą w żyłach krew
zwinnie kryjesz swój fałsz
lecz we mnie budzi wstręt
tak dwulicowy ktoś
Rozchwiana wewnętrznie swym chłodem zewnętrznym odstraszasz
a grzechy jak silny narkotyk nie dają ci spać
uśpiony zbudź rozum, wytężaj swe siły i błagaj
by ktoś podał rękę, otworzył ci oczy na prawdy świat
Wilczy apetyt dziś masz
mym kosztem bawisz się
niewinną przy tym masz twarz
zatrutą w żyłach krew
zwinnie kryjesz swój fałsz
lecz we mnie budzi wstręt
tak dwulicowy ktoś
Wilczy apetyt dziś masz
zwinnie kryjesz swój fałsz
przy tym niewinną taką masz twarz
W swoim życiu niepokorna
Trzymam dystans chowam twarz
Dom wypełnia chłodna cisza
Wspomnienia raz na jakiś czas
Powiedz mi że będzie dobrze
Wmawiaj mi że szczęście mam
Odpędź ciemność chwil zwątpienia
I kochaj jak ten pierwszy raz
Chociaż myśli złe są przy mnie
Chociaż w żyłach płynie strach
Przy tobie wiarę mam
Me oczy mają blask
Nadzieje płoną nam
Że zostaniesz ze mną jeden raz
Ten jeden raz dziś
Ten jeden raz
Me ulice deszcz przykrywa
Stłumiona wstydem ciągle trwam
Czy poczuć ciebie będę godna
Czy nie ma na to żadnych szans
Jak morderca doskonały
Swym milczeniem skręcasz kark
Będę patrzeć, aż wypatrzę Cię
Spośród wielu innych podłych świństw
I choćbyś nawet w kamień zmienił się
I w tej postaci żył
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Wiesz dobrze, że pamiętam nieprzespanych nocy lęk
Znam dobrze każdy moment, każdy strach
Nazbyt dobrze by zaprzestać ranić
Nie przestanę wiem póki siłę mam
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz
I coraz szybciej w żyłach płynie krew
I coraz częściej miewasz podłe sny
Że krwi upuszczam by doczekać się
aż stracisz resztki krwi
Wiesz dobrze, że pamiętam pełen wzgardy pusty śmiech
Gdy czymś gorszym, słabszym zawsze byłam ja
Czy pojąłeś, że to koniec bo sam diabeł posiadł mnie
Już przybrał moją twarz
To właśnie czuję co noc, co noc
To żal, że żyjesz