Zobacz jak
Każdy mój dzień
Na skinienie twoich rąk
W pozytywny zmienia się
Aż chce się żyć i wierzyć, że
To co przyjdzie razem z tobą
Memu życiu nada sens

Cały czas z tobą być
Cały czas liczę dni
Każdy krok zaprowadzi nas
Szybciej wolniej lecz ku sobie
Dajmy tylko temu czas wiem
Zbyt wiele chwil tracimy wciąż
Nie chcę być już twoim wrogiem
Nie odrzucaj moich rąk
Czas załagodzi każdy żal
To pewne już to znam
I on sam wypogodzi twoją twarz
Więc nie marnuj go w żalu tak tkwiąc
Nie wzbraniaj się

I wyrzuć ten gniew, wyrzuć tę złość
Przecież może być
Między nami może być inaczej
Wyrzuć ten gniew i wyrzuć tę złość
Nie poddawaj się niech runie ostatni most
I wyrzuć ten gniew

Czas załagodzi każdy żal
To pewne już to znam
I on sam wypogodzi twoją twarz
Więc nie marnuj go w żalu tak tkwiąc
Nie wzbraniaj się

I wyrzuć ten gniew, wyrzuć tę złość
Przecież może być
Między nami może być inaczej
Wyrzuć ten gniew i wyrzuć tę złość
Nie poddawaj się niech runie ostatni most
I wyrzuć ten gniew


Pazerność, jak bluszcz razem z wiekiem w twym ciele rozrasta

oplata ci serce i rozum, już w sidłach jej trwasz
nienawiść do innych i zazdrość ci oczy przesłania
a ogrom twych potrzeb to wielka studnia bez dna

Wilczy apetyt dziś masz
mym kosztem bawisz się
niewinną przy tym masz twarz
zatrutą w żyłach krew
zwinnie kryjesz swój fałsz
lecz we mnie budzi wstręt
tak dwulicowy ktoś

Rozchwiana wewnętrznie swym chłodem zewnętrznym odstraszasz
a grzechy jak silny narkotyk nie dają ci spać
uśpiony zbudź rozum, wytężaj swe siły i błagaj
by ktoś podał rękę, otworzył ci oczy na prawdy świat

Wilczy apetyt dziś masz
mym kosztem bawisz się
niewinną przy tym masz twarz
zatrutą w żyłach krew
zwinnie kryjesz swój fałsz
lecz we mnie budzi wstręt
tak dwulicowy ktoś

Wilczy apetyt dziś masz
zwinnie kryjesz swój fałsz
przy tym niewinną taką masz twarz